O autorze
Gdyby z jakiegoś powodu odebrano mi możliwość pracy w obszarze Internetu i start upów, miałbym duży problem ze znalezieniem kolejnego zajęcia. Ludzie mówią - znajdź coś co Cię naprawdę pasjonuje a nie przepracujesz ani jednego dnia w swoim życiu. Taka jest moja przygoda z Internetem i start upami. Nie potrafię i nie chcę robić nic innego w swoim życiu. Jakiś czas temu postawiłem sobie za cel doprowadzić do tego, że wyjdzie z Polski duża, globalna firma Internetowa. Jestem przekonany, że w ciągu następnych 10 lat polski start up internetowy wejdzie na nowojorską giełdę lub zostanie kupiony za więcej niż 100 milionów dolarów. Na moim blogu będę dzielił się doświadczeniami z tej drogi.

Co stało się z polskimi serwisami społecznościowymi? - Ciemna strona globalizacji!

Właśnie sprawdziłem, że mój ostatni post natemat opublikowałem 4 miesiące temu. Moja nieaktywność może być usprawiedliwiona faktem, że na co dzień staram się pisać na MarTech.VC. Mój prywatny blog traktuje głównie o tematach Venture Capital i startupy - dodatkowo jest po angielsku, a to znacząco ogranicza jego zasięg. Są jednak pewne tematy, które bardzie nadają się tutaj. Chciałem się podzielić z Wami moimi przemyśleniami na temat globalizacji, a zwłaszcza jej wymiaru w obszarze firm technologicznych.

Na początek trochę historii. Poniżej wkleiłem tabelkę z wynikami badań Megapanel, w ramach których monitoruje się oglądalność serwisów internetowych w Polsce. Tabelka przedstawia wyniki za wrzesień 2007 roku.



Patrzę na tą tabelkę z sentymentem gdyż w 2007 dołączyłem do startupu tworzącego serwis społecznościowy pod nazwą epuls.pl. We wrześniu epuls.pl był drugą co do wielkości społecznością pod względem liczby odsłon. Jeśli dobrze pamiętam to w tamtym czasie był też największym serwisem w Polsce pod względem czasu na użytkownika.

Co jest ciekawego w tej tabelce to, że na 20 największych serwisów społecznościowych w Polsce, tylko 2 były zagraniczne. Pamiętam jak każdego miesiąca sprawdzaliśmy wyniki konkurencji: Fotka.pl, Grono.net, Epuls.pl. Walka o użytkowników rozgrywała się wyłącznie na lokalnym podwórku i nikt z nas nie miał pojęcia co się szykuje już niebawem.

Teraz wklejam poniżej tabelkę dla tego samego badania tylko z września 2014.



Epuls, Fotka, Grono to już daleka przeszłość i nie znajdziecie ich w tym zestawieniu. 10 na 20 serwisów to już podmioty zagraniczne. Największy zasięg posiada Facebook.com, który absolutnie zdominował segment społeczności. Nie wiem jak do końca interpretować społeczności Onet, Interia, Wp, Allegro, Google, Gazeta - czy forum użytkowników to już serwis społecznościowy? Zostawmy to, w kontekście o czym chcę pisać to i tak jest mniej istotne. Powtórzę - połowa największych serwisów społecznościowych w Polsce, to już serwisy zagraniczne.

Ten przykład jak zmienił się segment społeczności w Polsce pokazuje najlepiej tą ciemną stronę globalizacji. W świecie cyfrowej dystrybucji bardzo szybko zacierają się granice państw. Co raz bardzie mamy do czynienia z jedną rynkiem - GLOBALNYM. Co to oznacza w kontekście gospodarki i przedsiębiorczości?

Najpierw gospodarka. Startupy technologiczne wytwarzają ogromną wartość w bardzo krótkim czasie. Najlepszym tego przykładem jest UBER - aplikacja do zamawiania samochodu z kierowcą. UBER jest świetną usługą - sam korzystam z niej jeśli jestem w mieście gdzie jest dostępna. Firma UBER ma zaledwie kilka lat, a jej przychody są już liczone w miliardach dolarów. Pewnie nie trudno się domyślić, że UBER to amerykańska, a wartość jaką UBER wygeneruje trafi do Doliny Krzemowej. Jeśli dobrze pamiętam ostatnie statystyki - miejsca o największej koncentracji bogactwa na świecie. Teraz wracając do tematu tego postu. Fajnie, że możemy w Polsce korzystać z tylu świetnych serwisów jak Facebook, Twitter czy Pinterest. Mniej fajny jest fakt, iż $ wytworzonej wartości przez te produkty trafiają wyłącznie do Doliny Krzemowej.

Dużo mówi się ostatnio o górnika i rolnikach. Reprezentanci tych sektorów wychodzą na ulice i żądają finansowania deficytowych kopalni czy dopłat do skupu jabłek. Przy całym tym zamieszaniu umyka nam to gdzie teraz jest kreowana największa wartość - czyli technologia. Jeśli nasza gospodarka ma się rozwijać to ten wzrost na pewno nie przyjdzie z takich sektorów jak górnictwo czy rolnictwo. Jeśli chcemy aby przyszłe pokolenia polaków dysponowały zasobami wysoko powyżej unijnej średniej - musimy skierować naszą gospodarkę na inne tory.

Technologia ma to do siebie, że nie jest przywiązana geograficznie. Facebook mógł powstać w Polsce - gdyby tylko miał do tego odpowiednie warunki. To nieprzywiązanie technologii do geografii może być zbawieniem dla naszej gospodarki. Dzisiaj koncentracja "technologicznego bogactwa" to Dolina Krzemowa ale jestem daleki od twierdzenia, że nie da się zaburzyć tego status quo. Przepis jest bardzo prosty:

• przedsiębiorcy, którzy mają odwagę mierzyć wysoko
• inwestorzy z niską awersją do ryzyka
• utalentowani i wykwalifikowani pracownicy
• wsparcie ze strony lokalnych władz (jeśli nawet nie pomagać to wystarczy nie przeszkadzać)
• połączenie z innymi centrami technologicznej innowacji
• determinacja

Przykładem poza Doliną Krzemową jest Izrael - państwo o największej koncentracji Venture Capital na mieszkańca. Jest nawet bardzo dobrze opisany przykład jak zrobił to Izrael - wystarczy sięgnąć po książkę Startup Nation.

Teraz przedsiębiorczość. Jeśli mielibyśmy mierzyć się na myśl technologiczną to jako Polacy nie mamy się czego wstydzi. To gdzie przegrywamy to awersja do ryzyka (fear of failure) i skala. Kiedy rozwijaliśmy epuls.pl nie mieliśmy skupienia na całym świecie - dla nas liczyła się Polska. Poza nieudaną próbą epuls.de nie włożyliśmy wystarczająco dużo energii aby z naszym produktem wyjść na świat. Patrząc teraz z perspektywy czasu widzę dokładnie czego nam zabrakło. Cieszę się jednak, że teraz takie firmy jak np. Brainly robią to co nam się nigdy nie udało - zdobywają rynek po rynku i są liderem w swojej kategorii.

O co chodzi z tą przedsiębiorczością? Jeśli chcemy aby wartość wytwarzana przez firmy technologiczne spływała do Polski, to musimy opuścić strefę komfortu. Tworząc produkty internetowe czy mobilne - nie ma miejsca na pytanie o geografię. Nasz produkt musi być dostępny dla każdego, kto jest podłączony do sieci czy posiada smartphone. Podstawą rozwoju gospodarki jest eksport towarów i usług. Każdy przedsiębiorca "technologiczny" od pierwszego dnia ma możliwości eksportowania swoich towarów i usług. Im więcej będziemy mieli takich przedsiębiorców tym szybciej zapomnimy o kopalniach i rolnikach a zaczniemy skupiać się na inżynierach, designerach, marketerach.

"Software is eating the world" to cytat, który codziennie napędza mnie do działania. Nie możemy pozwolić aby ciemna strona globalizacji napędzana przez cyfrową rewolucję co raz bardziej marginalizowała potencjał wzrostu naszej gospodarki. Mam naiwną nadzieję, że kiedy za kolejnych 7 lat spojrzę na wyniki badań Megapanel dla września 2021 i wrócimy do parytetu z 2007 roku.
Trwa ładowanie komentarzy...